Świeckie ceremonie – znak naszych czasów. Marcin Brodowski - Mistrz Ceremonii Pogrzebowych

Rozmowa o śmierci nigdy nie należy do najłatwiejszych. Często ją odkładamy, omijamy, a czasem zwyczajnie nie wiemy, jak o niej mówić. Tymczasem są osoby, które towarzyszą innym właśnie w tych najtrudniejszych momentach – pomagając nie tylko pożegnać bliskich, ale też nadać tej chwili sens i osobisty wymiar. Taką osobą jest Marcin Brodowski – świecki celebrant pogrzebowy. W swojej pracy łączy wrażliwość, uważność i umiejętność słuchania, tworząc ceremonie dopasowane do historii życia zmarłej osoby oraz potrzeb jej bliskich. W rozmowie poruszamy nie tylko kulisy tego wymagającego zawodu, ale także pytamy o to, jak wygląda droga do zostania celebrantem, z jakimi emocjami wiąże się ta praca oraz czy możliwe jest łączenie elementów świeckich i religijnych w jednej ceremonii.

eCmentarze: Jak wyglądała Pana droga do zawodu świeckiego celebranta pogrzebowego i czy pamięta Pan moment, w którym zdecydował, że chce zajmować się właśnie tą profesją?

Marcin Brodowski: Dokładnie pamiętam ten moment. Od tej decyzji nie minął jeszcze nawet rok. Pod koniec stycznia 2025 roku straciłem pracę w TVP3 we Wrocławiu. To był dla mnie ogromny cios, całe zawodowe życie, blisko 30 lat poświęciłem Telewizji Wrocław, przeszedłem tam całą zawodową drogę, byłem kierownikiem produkcji, reporterem, prowadzącym programy, byłem szefem redakcji informacyjnej, kierowałem też całym wrocławskim oddziałem TVP. Nie podano mi oficjalnych powodów zwolnienia, ale oczywiście świetnie je znam. Były one związane z nagłaśnianiem przez kierowaną przeze mnie redakcje patologiami związanymi z samorządem Wrocławia oraz brakiem wsparcia dla powodzian po kataklizmie z września 2024 roku. Chodzi o słynną powódź, gdy woda z pękniętej tamy w Stroniu Śląskim zniszczyła wiele miejscowości na Dolnym Śląsku. Jakiś czas zajęło mi dojście do siebie po utracie pracy, potrzebowałem chwili by odpocząć i po około dwóch miesiącach zacząłem rozglądać się za czymś nowym. Wtedy z pomysłem mojego obecnego zajęcia przyszła do mnie moja partnerka. Początkowo pomyślałem, że praca Mistrza Świeckich Ceremonii Pogrzebowych nie jest dla mnie, szybko zmieniłem jednak zdanie. Uznałem, że będę mógł wykorzystać w tej pracy moje dziennikarskie doświadczenie związane ze zbieraniem informacji, tworzeniem tekstów i z wystąpieniami publicznymi. Poza tym chciałem nie być już od nikogo zależny, sprawdzić się na wolnym rynku. Zawsze lubiłem też podróżować, więc wymyśliłem sobie, iż będę prowadził ceremonie pogrzebowe w całej Polsce. Od pomysłu do czynu, poprosiłem o szybkie szkolenie jedną z Mistrzyń Ceremonii Pogrzebowych i swój pierwszy pogrzeb poprowadziłem pod koniec czerwca ubiegłego roku. Do dzisiaj mam już za sobą kilkadziesiąt poprowadzonych ceremonii pogrzebowych w całej Polsce.

eCmentarze: Na czym dokładnie polega praca świeckiego celebranta pogrzebowego?

Marcin Brodowski: W wielkim skrócie to tworzenie ceremonii pogrzebowych „szytych na miarę”, to znaczy takich, gdzie to zmarły jest na pierwszym planie. Przede wszystkim wspomnienia o nim, o życiu, o relacjach, o pasjach. Nie ma dwóch takich samych świeckich ceremonii pogrzebowych, bo nie ma dwóch takich samych osób. Moja praca polega więc na stworzeniu i poprowadzeniu takiej uroczystości, która w pełni odda to, kim była osoba którą mam pożegnać.

eCmentarze: Jak wygląda przygotowanie do ceremonii – od pierwszego kontaktu z rodziną po sam pogrzeb?

Marcin Brodowski: Pierwszy kontakt to jest zawsze telefon od rodziny osoby zmarłej lub z zakładu pogrzebowego. W moim przypadku bliscy sami decydują w jaki sposób będą przekazywać mi informacje, czasem wystarczy wypełnienie ankiety, czasem to jest rozmowa, niekiedy łączymy obie formy. Nie narzucam niczego, rodzina przekazuje mi wyłącznie te informacje, które uznaje, że powinny znaleźć się w mowie pogrzebowej. Na tej podstawie tworzę opowieść o osobie, którą mam zaszczyt pożegnać. Wspólnie wybieramy oprawę muzyczną, szukam fragmentów poezji lub prozy, które wykorzystuję w trakcie pogrzebu. Na każdym etapie przygotowań rodzina może się ze mną kontaktować, odpowiadam na każde pytanie, wyjaśniam wątpliwości. 

eCmentarze: Czym różni się ceremonia świecka od tradycyjnego pogrzebu wyznaniowego?

Marcin Brodowski: Różnica jest zasadnicza. Pogrzeb wyznaniowy koncentruje się na elementach wynikających z wiary, na modlitwie, na symbolice. W Polsce takie pochówki przeważają, wynikają z wielu lat tradycji, przywiązania ludzi do wiary i Kościoła. W społeczeństwie zachodzą jednak zmiany. Nie wszyscy są wierzący, niektórzy stracili też zaufanie do duchownych stąd poszukiwanie innej drogi: pożegnania, które nie koncentruje się na ustalonych z góry sztywnych regułach ale na indywidualnym podejściu, pożegnaniu, które może w pełni oddać to, kim była osoba którą żegnamy. Co ciekawe pogrzeb świecki bardzo często wybierają osoby wierzące, wtedy modlitwa, symbolika religijna np. krzyż może być też jego częścią. 


eCmentarze: Jak wygląda współpraca między celebrantem świeckim a duchownymi przy pogrzebach o charakterze mieszanym?

Marcin Brodowski: Rzeczywiście czasem zdarzają się ceremonie łączone. Dzieje się to wtedy, gdy żegnamy osobę wierzącą, która była związana z Kościołem ale najbliżsi pragną, by pogrzeb oprócz religijnego miał też osobisty charakter. Za mną jest kilka takich ceremonii i moje doświadczenie jest wyłącznie dobre. Współpracowałem z księżmi bardzo otwartymi, którzy świetnie rozumieli potrzeby rodzin w żałobie. W praktyce może to wyglądać w sposób następujący. Msza Święta w intencji zmarłego w kościele a później ceremonia prowadzona przez Mistrza Ceremonii na cmentarzu. Inna możliwość to msza w cmentarnej kaplicy a część wspomnieniowa prowadzona już przy grobie. Mistrz Ceremonii może także zabrać głos w trakcie Mszy Świętej. 


eCmentarze: Czy zauważa Pan rosnące zainteresowanie pogrzebami świeckimi w Polsce?

Marcin Brodowski: Zdecydowanie tak. Widzę to nie tylko po tym, że pracy mam coraz więcej. Widzę to po zainteresowaniu jakim cieszą się moje profile w mediach społecznościowych. Staram się tam opowiadać o świeckich ceremoniach pogrzebowych, nikogo do nich nie namawiam. Wyjaśniam wątpliwości, cierpliwie tłumaczę na czym one polegają. Zainteresowanie jest ogromne i będzie coraz większe. Jest jeszcze coś, tzn. reakcje ludzi, którzy po raz pierwszy uczestniczą w takim pogrzebie. Często podchodzą, mówią, że im się podobało, że myślą o takim pogrzebie dla siebie.

eCmentarze: Czy jest jakaś ceremonia, która szczególnie zapadła Panu w pamięć?

Marcin Brodowski: Tak, jest kilka takich ceremonii. Mam tu na myśli takie sytuacje, gdy jestem proszony o poprowadzenie pogrzebu nie dlatego, że wybrała mnie rodzina, ale dlatego, że przed śmiercią wskazała mnie osoba, którą mam pożegnać. Było już klika takich przypadków a jeden jest dla mnie zupełnie wyjątkowy. To było pożegnanie pani, z którą osobiście rozmawiałem na kilka dni przed jej śmiercią. To ona przekazała mi jak ma wyglądać jej pożegnanie. Mistrz Ceremonii nie może być chyba obdarzony większym zaufaniem.


eCmentarze: Jak radzi sobie Pan z emocjonalnym ciężarem tej pracy i czy z czasem można się „uodpornić”, czy każda ceremonia jest nadal przeżyciem?

Marcin Brodowski: By ta praca miała sens, do każdego pożegnania należy podejść z sercem, Zajęcie to traktuję tak samo jak dziennikarstwo, to znaczy jak misję. Rodziny pokładają we mnie ogromną nadzieję, że będę ich przewodnikiem przez czas pożegnania, że pomogę im zamknąć pewien etap. To ogromna odpowiedzialność ale też potężna satysfakcja jeśli te oczekiwania zostaną spełnione. Jestem tylko człowiekiem i emocje towarzyszą mi każdego dnia ale chcę być też profesjonalistą i wiem, że nie mogę im ulec. Szukam więc odskoczni w sporcie, czasem uciekam w góry, jestem też przewodnikiem w najpiękniejszej polskiej jaskini czyli Jaskini Niedźwiedziej w Kletnie. Mam też wielkie wsparcie mojej rodziny. 
Nie mam też żadnych wątpliwości, że zawód który wykonuję jest piękny i bardzo mi on odpowiada.

Świeckie ceremonie pogrzebowe stają się coraz bardziej widocznym znakiem współczesnych zmian społecznych – odpowiadają na potrzebę indywidualnego, osobistego pożegnania bliskich. Historia Marcina Brodowskiego pokazuje, że nawet trudne życiowe momenty mogą stać się początkiem nowej, pełnej sensu drogi zawodowej. Jako celebrant łączy on doświadczenie, empatię i uważność, tworząc uroczystości dopasowane do życia i historii zmarłego. Jego praca to nie tylko organizacja ceremonii, ale przede wszystkim towarzyszenie ludziom w żałobie i pomaganie im w przejściu przez jeden z najtrudniejszych momentów życia.

Dziękujemy Panu Marcinowi Brodowskiemu za rozmowę oraz podzielenie się swoim doświadczeniem.

 

Marcin Brodowski
Verbum – Mistrz Świeckich Ceremonii Pogrzebowych
?786 699 560
✉️ m.brodowski76@gmail.com
?www.ceremoniapogrzebowa.pl

 

24.03.2026

Redakcja eCmentarze.pl

REKLAMA

REKLAMA